Wierzę w Boga. A Ty?

  • Temat zamknięty
  • 2013-01-23, o 22:25
  • 109
  • 22 343
  • 21
  • 22

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

W Boga wierzę, ale do kościoła nie chodzę. Może być?

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

Nie wierzę i jest mi z tym ciężko. I nie dlatego, że nie widzę sensu życia, nie czuję miłości i "obecności Boga" tylko ze względu na dyskryminację z tego powodu, z którą stykam się na każdy kroku. Mieszkam w małej miejscowości, zawsze chodziliśmy do kościoła z przyzwyczajenia, tradycji i żeby nie było że "co ludzie powiedzą" jednak nikt spytany wprost nie potrafi się do tego przyznać. Smutno mi to mówić, ale moja rodzina należy właśnie do takich "hipokrytów" wspomnianych tutaj przez Was i czasem się za nich wstydzę... Należą także do tych, którzy między wiarą a chodzeniem do kościoła kładą znak równości i nie potrafią zaakceptować żadnych "półśrodków". Swoją drogą mnie również "półśrodki" przyprawiają o mdłości ale nie dla tego, że potępiam wiarę lecz z powodu takiego, że uważam obchodzenie świąt i jakichkolwiek przyjmowanie sakramentów bez wiary za totalnie "płaskomózgie" i na pokaz. Jeżeli ktoś wierzy to spoko, miejcie nawet kościoły co kilkaset metów, dzwony w nocy i śpierwające procesje nie są już takie straszne, przyzwyczaiłam się przez te wszystkie lata. Ale ja nie wierzę i nie oczekujcie, że pójdę w linijce jak "owieczka Boża". Chciałabym powiedzieć, że jestem dumna i wielopokoleniowej "wierzącej rodziny" ale niestety nie ma czym się chwalić i mam nadzieję, że niedługo przeprowadzę się gdzieś, gdzie nikogo nie będzie to obchodzić i wreszcie będę mogła być sobą bez "stygmatów"(swoją drogą pozwoliłam sobie porzyczyć słówko, gdyż jest bardzo ciekawe). Pozdrawiam osoby szczerze wierzęce i szczerze niewierzące, pamiętajcie, by bez względu na wszystko zawsze pozostać sobą!

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

Dla mnie te tabletki do 72 h też są jak wczesnoporonne;

RedBlush

Niezgodziłabym się z określeniem wczesnoporonne. One zapobiegają przedostaniu się plemnika do komórki jajowej, zagęszczają śluz, nie wywołują poronienia. Zapobiegają tylko zapłodnieniu. Jak już dojdzie do zapłodnienia to tabletka nic nie zdziała.

Uważam, że lepiej już wziąć tabl. "po" jak zdarzy się niechciana wpadka niż urodzić dziecko i "upuścić ze śliskiego kocyka", albo zostawić na śmietniku zimą itd.

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

wydaje mi się, że wyrażanie opinii również powinno być poparte jakąś argumentacją i przede wszystkim wiedzą w innym przypadku jest niedorzeczne i nie wnosi do tematu nic. Red Blush pewnie na samą myśl o antykoncepcji widzi zakrwawione płody i plemniki krzyczące NJEEEE (boję się jeszcze wiedzieć co), proponuję zagłębić się w tematykę uważając aby nikt Cię nie nakrył, że czytasz o takim "szatańskim wynalazku" i zesłał na wygnanie z katolickiego kraju.

myszkaoo, z Tobą się zgodzę, natomiast wymieniane przez Ciebie "gorsze opcje" są uważam zbędne, bo jedno drugiego przecież nie wyklucza (to tak jak wcześniej gdzieś w wątku było o psach i wierze w Boga), to jest zwyczajne przepychanie się i wydaje mi się, że mogłybyśmy w nieskończoność wymieniać różnorakie przypadki "uzasadnione" i "nieuzasadnione" a ktoś o zdrowych zmysłach nadal sam potrafi się domyślić co jest "gorsze" a co "lepsze"

to są już sprawy etyki nie wiary, niestety ile ludzi tyle definicji etyczności

Sprawdź w sklepie ladymakeup.pl:

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

Jak wyjasnicie to, że calkiem niedawno sam Papież rozgrzeszył- tak...własnie rozgrzeszył...ze stosowania prezerwatyw dziwki i panów, którzy do nich chidzą...bo to chroni zdrowie...a prezerwatywa w 10 letnim związku, z miłością...jest grzechem....

żeby nie być gołosłowną , papież dopuscił stosowanie prezerwatyw w tych przypadkach...
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiat ... 53084.html

Ja wierzę i uwazam, że to w Boga sie wierzy. A to czy tabletki nazwiemy poronnymi czy nie...to moim zdaniem bez obrazy dla kogokolwiek..wara, spadaj od mojego sumienia. bo to właśnie sumienie jest we wierze najwazniejsze. Co cie obchodzi co robia inni? Rób to, co Ty uwazasz za słuszne...przecież to Ty chcesz iść do Nieba...To jest katolik? który wytyka błędy innym zanim skupic sie na własnej drodze?

Żyj tak, byś ty był dobry...i akceptowal innych. Ich odmienność i zdanie. I na sobie sie skup. A nie na kontroli otoczenia. Religia jest wielowymiarowa. jeden ksiądz zabrania palić bo to nałóg a nałóg to grzech...drugi pali jednego za drugim i jest fantastycznym księdzem.

Polacy potrafią tylko rozliczac innych. patrz na swoje osrane podwórko- i je sprzątaj...Bo stosując antykoncepcje czasem jest sie lepszym człowiekiem niż święty aniołek spod szkoły z internatem...

http://kolorowypieprz.blogspot.com - zapraszam na mojego bloga:)

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

wydaje mi się, że wyrażanie opinii również powinno być poparte jakąś argumentacją i przede wszystkim wiedzą w innym przypadku jest niedorzeczne i nie wnosi do tematu nic. Red Blush pewnie na samą myśl o antykoncepcji widzi zakrwawione płody i plemniki krzyczące NJEEEE (boję się jeszcze wiedzieć co), proponuję zagłębić się w tematykę uważając aby nikt Cię nie nakrył, że czytasz o takim "szatańskim wynalazku" i zesłał na wygnanie z katolickiego kraju.

natalusia371

Obraziłaś mnie tu, nie jestem jakąś nawiedzoną zakonnicą, mam męża, stosuję antykoncepcje, znam się na tych rzeczach..poprostu dla mnie coś po to już jest po i tyle, a jak ktoś chce niech sobie bierze inne tabletki niż zwykłe anty.

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

Jak wyjasnicie to, że calkiem niedawno sam Papież rozgrzeszył- tak...własnie rozgrzeszył...ze stosowania prezerwatyw dziwki i panów, którzy do nich chidzą...bo to chroni zdrowie...a prezerwatywa w 10 letnim związku, z miłością...jest grzechem....

żeby nie być gołosłowną , papież dopuscił stosowanie prezerwatyw w tych przypadkach...
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiat ... 53084.html

Ja wierzę i uwazam, że to w Boga sie wierzy. A to czy tabletki nazwiemy poronnymi czy nie...to moim zdaniem bez obrazy dla kogokolwiek..wara, spadaj od mojego sumienia. bo to właśnie sumienie jest we wierze najwazniejsze. Co cie obchodzi co robia inni? Rób to, co Ty uwazasz za słuszne...przecież to Ty chcesz iść do Nieba...To jest katolik? który wytyka błędy innym zanim skupic sie na własnej drodze?

Żyj tak, byś ty był dobry...i akceptowal innych. Ich odmienność i zdanie. I na sobie sie skup. A nie na kontroli otoczenia. Religia jest wielowymiarowa. jeden ksiądz zabrania palić bo to nałóg a nałóg to grzech...drugi pali jednego za drugim i jest fantastycznym księdzem.

Polacy potrafią tylko rozliczac innych. patrz na swoje osrane podwórko- i je sprzątaj...Bo stosując antykoncepcje czasem jest sie lepszym człowiekiem niż święty aniołek spod szkoły z internatem...

picjafly

Masz troche racji. Nie pierwszy raz mam wrażenie, że wiele osób nie widzi szarości, a tylko czerń i biel...I albo ja jestem madry a ty tępy, albo odwrotnie. Nie bez powodu od setek lat wiadomo, że religia to temat, w którym obie strony zawsze maja rację i o tym sie nie opowiada. Katolicy maja ateistów za gorszych. Ateiści katolików za zacofanych. Nioestety. Róznica swiatopoglądów wyznacza horyzont myslowy- inny niz ten drugiej strony...

masz swoje zdanie? Wyraź je- ale inaczej niż "jaki jestes zacofany" al;bo "jaki jestes grzesznik"...jeden czyta "Niedzielę" inny w tym czasie umawia sie na kolejna jednorazową randkę...Nie zmienia to faktu, że drugiego czlowieka się...po prostu szanuje...

http://kolorowypieprz.blogspot.com - zapraszam na mojego bloga:)

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

Picjafly wcześniej w którymś wątku trochę pisałyśmy o tym , że papież wprowadził tą antykoncepcję o której pisałaś, swoje zdanie też tam wyraziłam..
jeszcze jedna rzecz, niech ktoś napisze mi nazwy tych tabletek, które właśnie nie są określane jako wczesno poronne a tabletka po, do 72h itp, bo myślę, że wszystkie tabletki po są określane jako wczesnoporonne i takie też jest ich zadanie, nie ogłupiajmy się, tylko dla tych co stosują te tabletki są to poprostu zwykłe anty, bo nie odwarzą się napisać , że stosują poronne.. tylko, że te tabletki mają mocniejsze działanie, najwięcej hormonów w sobie i już nie ze względów wiary itp lepiej ich nie brać po każym "po" , bo poprostu bardzo szkodzą zdrowiu, jeszcze bardziej niż zwykłe anty.. a jeśli dojdzie do zapłodnienia to nie ma tajemnicy, że taka mocna tabletka poprostu usunie płód.

Re: Wierzę w Boga. A Ty?

Picjafly wcześniej w którymś wątku trochę pisałyśmy o tym , że papież wprowadził tą antykoncepcję o której pisałaś, swoje zdanie też tam wyraziłam..
jeszcze jedna rzecz, niech ktoś napisze mi nazwy tych tabletek, które właśnie nie są określane jako wczesno poronne a tabletka po, do 72h itp, bo myślę, że wszystkie tabletki po są określane jako wczesnoporonne i takie też jest ich zadanie, nie ogłupiajmy się, tylko dla tych co stosują te tabletki są to poprostu zwykłe anty, bo nie odwarzą się napisać , że stosują poronne.. tylko, że te tabletki mają mocniejsze działanie, najwięcej hormonów w sobie i już nie ze względów wiary itp lepiej ich nie brać po każym "po" , bo poprostu bardzo szkodzą zdrowiu, jeszcze bardziej niż zwykłe anty.. a jeśli dojdzie do zapłodnienia to nie ma tajemnicy, że taka mocna tabletka poprostu usunie płód.

RedBlush

Niestety, mylisz się co do działania tabletek 72h. Nie powodują one usunięcia istniejącej ciąży, jedyne co robią, to zagęszczają śluz, żeby się plemniki nie mogły przedostać i wstrzymują owulację na tyle długo, żeby nie doszło do zapłodnienia. Owszem, mają działanie silniejsze niż normalne anty i nie powinny być stosowane bez potrzeby, np. zamiast właściwej antykoncepcji hormonalnej lub mechanicznej, ale nie są tabletkami wczesnoporonnymi! Odrobinę wiedzy na ten temat można znaleźć tu.

Swoją drogą, zwykłe tabletki antykoncepcyjne również zapobiegają owulacji, więc idąc tokiem myślowym podobnym jak przy tabletce po, można by je nazwać równie dobrze wczesnoporonnymi, bo przecież plemniki mogą się dostać do macicy, a tu owulacji niet ;P (dobra, wiem, że to już zbyt mocno naciągane porównanie, ale swego czasu konserwatywni katolicy głosili podobne poglądy...)

Nie namawiam przy tym kogokolwiek do stosowania tego typu środków, ale czasem niestety w życiu się zdarzają sytuacje, w których jeśli by była zażyta w odpowiednim czasie tabletka "po", to byłaby najmniejszym złem. No i jeszcze są gorsze dylematy moralne, kiedy np. ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki, ale uważam, że z takimi dylematami każdy musi sobie poradzić sam kierując się swoją moralnością, jeśli go to dotknie i nie powinien być przez otoczenie oceniany.