English version of Ladymakeup will start soon!
(Leave your email so we can notify you)

Badajcie się!!!

  • 2011-11-03, o 20:58
  • 73
  • 13 079
  • 26
  • 43

Badajcie się!!!

Hej dziewczyny:)

Dawno mnie na forum nie było. Co poniektóre dziewczyny pewnie nawet nie wiedzą kim jestem
Dawno już tu nie wchodziłam. Ale teraz wreszcie znalazłam i czas i możliwości, zauważyłam wieeeele zmian na forum i nie tylko.

Ale nie o tym chciałam pisać... Pisze ten post bo czuje taka potrzebę żeby Wam o czymś przypomnieć, mianowicie o badaniu swoich piersi. Mam nadzieje że choć kilka osob czytając to zastanowi sie i zrobi sobie dziś wieczorem takie krótkie "oględziny". Wiem wiem nie ma czasu, nie ma sie ochoty i przede wszystkim każda z nas myśli "przecież mnie to nie spodka..." Ja też tak myślałam- do czasu. Pewnego dnia zobaczyłam zgrubienie w mojej piersi. Od razu przerażenie! "Boże przeciez jestem taka młoda! Co to może być?". Nie zastanawiałam sie długo od razu zapisałam sie do lekarza. I zaczęło sie jedno badanie potem drugie, prześwietlenia, wizyty. Nieprzespane noce, płacz. Podejrzenia. Zdałam sobie sprawe ile miałam zawsze marzeń jak bardzo zalezy mi na moim życiu i nie chciałabym tego stracić....
Nagle wyłoniła sie z mgły moja rodzina, znajomi. Zauwazyłam jak mało czasu poświęcałam na przyjemności. Ciągle obowiązki praca bo przecież dopiero interes sie rozkręca, szkoła bo przecież to ostatni rok studiów. Ciągle jakies, ale ciagle brak refleksji. Brak czasu! Tego dnia czas sie zatrzymał....

Siedziałam na łóżku i płakałam. Coś co miało mnie nigdy nie spotkać właśnie sie dzieje. Dlaczego? Przecież nikt w mojej rodzinie nie chorował na... Raka? Nie dopuszczałam takiej myśli. Złapałam za telefon zadzwoniłam do chłopaka... Wsparł mnie, dodał otuchy. Chodził ze mną na wizyty. Rodzina też mnie wspierała. Dla nich musiałam być silna żeby oni byli silni. W końcu nadszedł ten dzień. Dzień operacji. "Niestety guzek może byc groźny trzeba go usunąc najlepiej jak najszybicej" usłyszałam. Nie docierało to do mnie...
Jak to groźny co to znaczy groźny? przecież jestem taka młoda? To nie możliwe. Nawet w momencie gdy byłam już na sali operacyjnej nie docierało do mnie że to się dzieje.

Ale teraz radośniej:)
Po kilku miesiącach nerwów, niedomówień, ciągłych wizyt u onkologów, chirurgów, badań. Po kilku miesiącach płaczu, po operacji okazało sie że guzek jedynie wyglądał na groźnego. Pozostała po nim jedynie mała ranka która własnie dochodzi do siebie.Widze świat kolorowo, los mi pogroził palcem i powiedział: "zobacz jak szybko by mogło sie to skończyć! doceń to co masz!!!" DOCENIAM!

Chce żeby każda dziewczyna zwróciła uwagę na tą wydawało by sie błahą sprawę. Raz w miesiącu przebadac sobie piersi, sprawdzic czy jest wszystko ok. A jak cos sie pojawi nie bać sie, nie zwlekać! Iść do lekarza i sprawdzic co to jest! Może to byc zwykła błahostka ale przecież nie musi. Nie dajmy chorobie szans. We wszesnym stadium wszystko da sie wyleczyć! Nie chce nikogo straszyć! Chce tylko zwrócić na to uwagę....
Ja też zawsze słuchałam jednym uchem a wypuszczałam takie informacje drugim... Tego wieczoru gdy to wyczułam od razu pobiegłam do półki i znalazłam stara ulotkę o tym jak badac piersi. "Może robie cos źle? może to nie guzek" myślałam jednak niestety sie nie myliłam. Ciesze sie że nie było na to za późno, że zobaczyłam to w porę, bo różnie mogło by być...

Prosze, na prawde... Jak chociaz kilka z Was dziś sie przebada to osiągnę swój cel, może komuś tym pomogę, może zostanie Wam to w nawyku i nie dojdzie do niczego złego. Ja już zawsze bede czujna...

Re: Badajcie się!!!

Bardzo ważny temat poruszyłaś i jak czytałam to odruchowo złapałam się za piersi. Nawet idąc do ginekologa można poprosić go o sprawdzenie, jeśli samemu jest się nie pewnym swoich umiejętności.

Życie jest piękne o ile ma się z kim je dzielić...

Re: Badajcie się!!!

Współczuję Ci tego, co przeszłaś, naprawdę. Ja się nie badam, a powinnam, bo u mnie skłonnosci do nowotworów są rodzinne.
Moja mama ma jakieś zmiany na piersiach, ale nie leczy, bo niby to tylko niezłośliwe guzki, a już ma za sobą chyba 5 operacji i nie chce kolejnej... w tym usuniecie macicy bo miała torbiele... Ja wlasnie nie jestem pewna co swojego samobadania. Parę razy sprawdzałam, ale nie potrafię odroznic guzka od czegos co tam jest bo powinno być (jakieś gruczoły czy cos takiego). Do lekarzy tez mam sceptyczne nastawienie, bo nieraz się zawiodłam na ich "leczeniu" i spokojnie mogłabym ksiązke o tym napisać

KLIK - Zaadoptuj wirtualnego gryzonia i odmóżdżaj się ze mną xD http://www.thielusia.deviantart.com/gallery <- moje prace, zapraszam

Re: Badajcie się!!!

Wiem, co znaczy strach i niepewność. Rok temu umierałam ze strachu o moją mamę. Okazało się, że to nic groźnego, ale tego strachu nigdy nie zapomnę.

swiatmakeupu.blogspot.com

Re: Badajcie się!!!

Hej dziewczyny:)

Dawno mnie na forum nie było. Co poniektóre dziewczyny pewnie nawet nie wiedzą kim jestem
Dawno już tu nie wchodziłam. Ale teraz wreszcie znalazłam i czas i możliwości, zauważyłam wieeeele zmian na forum i nie tylko.

Ale nie o tym chciałam pisać... Pisze ten post bo czuje taka potrzebę żeby Wam o czymś przypomnieć, mianowicie o badaniu swoich piersi. Mam nadzieje że choć kilka osob czytając to zastanowi sie i zrobi sobie dziś wieczorem takie krótkie "oględziny". Wiem wiem nie ma czasu, nie ma sie ochoty i przede wszystkim każda z nas myśli "przecież mnie to nie spodka..." Ja też tak myślałam- do czasu. Pewnego dnia zobaczyłam zgrubienie w mojej piersi. Od razu przerażenie! "Boże przeciez jestem taka młoda! Co to może być?". Nie zastanawiałam sie długo od razu zapisałam sie do lekarza. I zaczęło sie jedno badanie potem drugie, prześwietlenia, wizyty. Nieprzespane noce, płacz. Podejrzenia. Zdałam sobie sprawe ile miałam zawsze marzeń jak bardzo zalezy mi na moim życiu i nie chciałabym tego stracić....
Nagle wyłoniła sie z mgły moja rodzina, znajomi. Zauwazyłam jak mało czasu poświęcałam na przyjemności. Ciągle obowiązki praca bo przecież dopiero interes sie rozkręca, szkoła bo przecież to ostatni rok studiów. Ciągle jakies, ale ciagle brak refleksji. Brak czasu! Tego dnia czas sie zatrzymał....

Siedziałam na łóżku i płakałam. Coś co miało mnie nigdy nie spotkać właśnie sie dzieje. Dlaczego? Przecież nikt w mojej rodzinie nie chorował na... Raka? Nie dopuszczałam takiej myśli. Złapałam za telefon zadzwoniłam do chłopaka... Wsparł mnie, dodał otuchy. Chodził ze mną na wizyty. Rodzina też mnie wspierała. Dla nich musiałam być silna żeby oni byli silni. W końcu nadszedł ten dzień. Dzień operacji. "Niestety guzek może byc groźny trzeba go usunąc najlepiej jak najszybicej" usłyszałam. Nie docierało to do mnie...
Jak to groźny co to znaczy groźny? przecież jestem taka młoda? To nie możliwe. Nawet w momencie gdy byłam już na sali operacyjnej nie docierało do mnie że to się dzieje.

Ale teraz radośniej:)
Po kilku miesiącach nerwów, niedomówień, ciągłych wizyt u onkologów, chirurgów, badań. Po kilku miesiącach płaczu, po operacji okazało sie że guzek jedynie wyglądał na groźnego. Pozostała po nim jedynie mała ranka która własnie dochodzi do siebie.Widze świat kolorowo, los mi pogroził palcem i powiedział: "zobacz jak szybko by mogło sie to skończyć! doceń to co masz!!!" DOCENIAM!

Chce żeby każda dziewczyna zwróciła uwagę na tą wydawało by sie błahą sprawę. Raz w miesiącu przebadac sobie piersi, sprawdzic czy jest wszystko ok. A jak cos sie pojawi nie bać sie, nie zwlekać! Iść do lekarza i sprawdzic co to jest! Może to byc zwykła błahostka ale przecież nie musi. Nie dajmy chorobie szans. We wszesnym stadium wszystko da sie wyleczyć! Nie chce nikogo straszyć! Chce tylko zwrócić na to uwagę....
Ja też zawsze słuchałam jednym uchem a wypuszczałam takie informacje drugim... Tego wieczoru gdy to wyczułam od razu pobiegłam do półki i znalazłam stara ulotkę o tym jak badac piersi. "Może robie cos źle? może to nie guzek" myślałam jednak niestety sie nie myliłam. Ciesze sie że nie było na to za późno, że zobaczyłam to w porę, bo różnie mogło by być...

Prosze, na prawde... Jak chociaz kilka z Was dziś sie przebada to osiągnę swój cel, może komuś tym pomogę, może zostanie Wam to w nawyku i nie dojdzie do niczego złego. Ja już zawsze bede czujna...

marzena000

Czyżby to były włókniaki? Jeżeli wyczujecie coś w swoich piersiach łatwo rozpoznać czy jest to guzek złośliwy czy nie. Złośliwy przy dotyku pozostaje w tym samym miejscu a np włókniak przy okrężnych ruchach porusza się po całej piersi. Ale masz rację! warto się badać-dla własnego spokoju i spokoju rodziny. Samo badanie wygląda prosto. Najlepiej położyć się na łóżku (jeżeli badamy lewą pierś) to podnosimy lewą ręke i wsadzamy ją pod głowę a prawą ręką okrężnymi ruchami badamy pierś. Jeżeli wyczujemy jakieś zgrubienie, coś niepokojącego warto udać się do lekarza i zrobić usg.

„Błogosławieni Ci, którzy nie potrafią kochać, albowiem ich serc złamać się nie da"(Albert Camus)

Re: Badajcie się!!!

Marzenko - dziękuję Ci za ten watek, i za to, ż postanowiłaś podzielić się z nami swoimi przeżyciami. Dość długo zastanawiałam się co się stało, że nagle przestałaś tu zaglądać...pomyślałam jednak, że po prostu życie gna do przodu i nie znajdujesz czasu, zresztą w podobnym czasie parę innych dziewcząt przestało pisać - myślałam, że forum "znudziło się". Nie wyobrazam sobie ile musiałaś przejść Ty i Twoi najbliżsi... aż łezka zakręciła mi sie w oku jak to czytałam - wyobraziłam sobie siebie i ten lęk przed tym co może w sumie spotkac każdą z nas.. rak jest straszny i bezwzględny. U mnie w rodzinie wszyscy umierali na niego, jestem zatem jakoś obciążona, tym bardziej na raka piersi, bo moja babcia umarła na niego zaczne badać się regularnie - aby mieć spokój wewnętrzny...

Re: Badajcie się!!!

No, powinnaś koniecznie się badać.
Ja jestem genetycznie obciążona rakiem szyjki macicy. Już nie wspominając o żylakach, pewnie też w średnim wieku mi się zrobią ;/ Ostatnio byłam u gina, to powiedział, że jest wszystko ok. Mam nadzieję, że sie nie mylił.
Swoją drogą, to wyczuwałam około rok temu jakiś guzek, ale potem nie badałam się, bo zapominałam. Ale sam zniknął, bo właśnie dziś sobie sprawdziłam. Nie wiem, co to było, ale skoro zniknął to chyba nic groźnego.

KLIK - Zaadoptuj wirtualnego gryzonia i odmóżdżaj się ze mną xD http://www.thielusia.deviantart.com/gallery <- moje prace, zapraszam

Re: Badajcie się!!!

Zgadzam się z powyższym.U mnie w rodzinie również na listę "rakowców" wpisać można mojego tatę,który zachorował na raka pęcherz moczowego przed 5 laty.Po wstępnych badaniach histopatiologicznych okazało się , że to to nowotwór złośliwy z przerzutami w zaawansowanym stadium.w dodatku z naciekiem

Ponad 3 lata temu mój tata przegrał walkę o swoje życie.Odszedł tak cichutko w nocy.Nic nie moglismy zrobić.Do dzisiaj przed oczyma mam ten straszny widok -widok martwego ojca,który leży pół ciałem na łóżku i podłodze.Przytuliłam go mocno , łzy tak ciekły mi z oczu jak woda z kranu i nie wierzyła w to,że to już koniec-jeszcze wczoraj z nim rozmawiałam,śmiałam się-paliliśmy gril a teraz już go nie ma.Chyba nikt z Was nie potrafi sobie tego wyobrazić. Potem był
Okres żałoby to nieustanny płacz i ból.Myślałam,że po tym strasznym przeżyciu w mojej rodzinie nastanie jedynie spokój.Nic bardziej mylnego.
Ponad 1,5 roku przez przypadek okazało się,że u mojej mamy zdiagnozowano raka nerki.Szczerze przyznam,że był to chyba cud,że go wykryła gdyby nie piekący ból w plecach dzisiaj pewnie wraz z rodzeństwem bylibyśmy SIEROTAMI:(
Może to komuś wydawać się dziwne i nie na miejscu,ale pewnej nocy we śnie do mojej mamy przyszedł tata był uśmiechnięty i zadowolony bo jak to ujął "w końcu czuł się wolny nie musiał już zażywać tych wszystkich piguł, jeździć na chemioterapię i nosić cewnika" i właśnie wtedy w tym śnie powiedział mojej mamie,żeby poszła zrobić badanie USG. Na drugi dzień mama opowiedziała nam o tym śnie,ale uznała,że to TYLKO SEN i zbagatelizowała to przesłanie.Po kilku dniach poczułam w plecach piekący ucisk.Postanowiła się zbadać i jak się później okazało był to nowotwór.
I znowu w mojej rodzinie rozpacz,ból i te straszny niepokój o życie tym razem matki.Na szczęście mamie usunięto całą nerkę.Guz znajdował się w jej wnętrzu-był malutki i w dodatku otorbielony co jak później określił lekarz było czymś niezwykłym. Mama nie miałą podawanej chemii.Dzisiaj jest już prawie 1,5 roku po operacji i jest wszystko OK.Naturalnie co kilka mies.trzeba jeździć na konsultacje (Krk) ,ale jestem dobrej myśli.Tak więc badajcie się , bo warto.Warto we wczesnym stadium wykryć to świństwo i się go pozbyć:)

"cudownie jest móc dzielić się radością z bliską osobą"

Re: Badajcie się!!!

;/

„Błogosławieni Ci, którzy nie potrafią kochać, albowiem ich serc złamać się nie da"(Albert Camus)

Sprawdź w sklepie ladymakeup.pl:

Re: Badajcie się!!!

Przepraszam że nie odpisywałam, po tym wszystkim staram sie rzeczywiście nadrobić zaległości w szkole, w pracy. Było to wszystko bardzo trudne, ale nie wyobrazam sobie żebym miała z tym tak po prostu żyć. Jak już pisałam wcześniej nikt w mojej rodzinie na raka nie chorował... No może jakas dalsza rodzina tak, ale nie w pierwszej linii pokrewieństwa. Poza tym częste sa opinie wśród lekarzy, że u młodych dziewczyn guzki są nie groźne i należy je jedynie obserwować. Tylko ta obserwacja znaczy tyle ze co ok pół roku należy robić USG i zwracać uwagę czy coś sie nie zmienia w piersi... Ja jestem osobą dość emocjonalną i wiedziałam że jeśli to pozostanie bedzie mi ciązyło i zadręczało mnie. Zdecydowałam sie na zabieg kiedy lekarz onkolog powiedział mi, że nawet jeśli biopsja wyjdzie dobrze to jest prawdopodobieństwo że igła nie trafiła akurat w złośliwe komórki. Wiadomo nigdy nie ma pewności. Poza tym mój guzek był spory i zaczął mi przeszkadzać. Leżąc na boku czułam go, biegnąc, schodząc po schodach-ciągle mi o sobie przypominał.Poza tym każdy lekarz u którego byłam mówił mi że to samo u mnie nie zniknie co jest możliwe w przypadku np. cyst czy torbieli. Czasem nawet biopsja może spowodować pomniejszenie się a potem zniknięcie. W moim przypadku możliwe było to tylko przez operacje.
Co do samej operacji to starałam sie trzymac, wiadomo nie było to przyjemne ale chciałam miec to za sobą... Operował mnie ordynator chirurgii, lekarz bardzo polecany. Wszystko zrobił db- cięcie wzdłuż otoczki. Teraz już prawie tego nie widać

Tak szczerze to myśle że każda z nas zawsze myśli że ja to nie spotka. Ja czasem sie zbadałam ale nigdy nie pomyslałam że cos znajde. Tym bardziej sie zdziwiłam że jednak cos jest i to w takich rozmiarach bo przecież co jakis czas to sprawdzałam. A i mój chłopak niczego nie zauważył. Myśle że to bardzo ważne w szczególności jesli macie kogoś chorego w rodzinie. Wiadomo geny nie wybierają ;/ Warto tez pamietać o innych badaniach czy u ginekologa czy choćby po prostu krwi, może hormonów. Czasem jakaś mała niezgodność może coś wykazać. Nie jestem za tym żeby sie doszukiwać chorób czy całego życia u lekarzy spędzac ale od czasu do czasu warto zrobic sobie takie podstawowe badania. Czasem jedno zwykłe badanie pomoże w pore zatrzymać rozwijanie sie czegoś złego.

Re: Badajcie się!!!

A i jeszcze odnośnie tych niepewnosci czy badamy sie dobrze czy źle. Rzeczywiście chyba najlepszym rozwiazaniam jest iść do ginekologa. Ja kiedy to wyczułam miałam za 2 dni wizyte wiec przy okazji powiedziałam o tym guzku. Pani doktor mnie zbadała, dostałam od razu skierowanie na szczegółowe badania. Potem chodziłam już do onkologa i chirurga.
To straszne jak wielu ludzi to dotyka. Myśle że teraz jest duzo lepiej z edukacja na ten temat. Wiecej osób korzysta z bezpłatnych badan.

Pamietam jak kiedyś byłam z moją mamą w osrodku zdrowia i wisiał plakat, że beda bezpłatne badania Mammograficzne jedna kobitka przechodząc zaczęła sie śmiac, że jej to nie potrzebne, że nikomu nie da "grzebac", po co jeszcze coś znajdą... Tylko że własnie z takim podejściem jest tylko gorzej. Potem żyje sie z jakims guzkiem kilka lat i nie daj boże niech bedzie złośliwy. A wystarczyło by wtedy zrobić to badanie i wszystko było by jasne i w pore dało by sie to zatrzymac. Ciesze sie że moja mama zawsze korzysta z takich badań. Bo i ile młodsze kobiety mają wieksza świadomość to starsze są jeszcze sceptycznie nastawione. A na wsi to już w ogóle...

A czasem wystarczy tak mało... Raz w miesiącu poświęcić 5-10 minut. Może pod prysznicem, może tuz przed snem (najlepiej sie badać w pozycji lezącej). A może chłopak cos wyczuje. Nie trzeba sie denerwować czasem tuz przed okresem mogą sie pojawic jakieś zgrubienia które za kilkanaście dni znikną.Ale na pewno warto takie sytuacje obserwowac i nigdy nie bagatelizować. W końcu za dużo od nich zalezy...