moniontko1986, nie ma sie co irytować, każdy ma swoje doświadczenia i opinie. Nawet fryzjerzy różnią się zdaniem co do sposobów przeprowadzania różnych zabiegów.
W 94 roku pracowałam w sieci salonów fryzjerskich (sądząc po dacie z nicka miałaś wówczas 8 lat

) i jak klientki przychodziły na dekoloryzację z farbowanych czarnych/ciemnych włosów po użyciu środka odbarwiającego miały kolor nijaki tzn włosy były całkowicie wyprane z pigmentu, miały kolor białoszary ciężko mi to określić, i wychodziły z upragnionym blondem i włosy absolutnie nie były bure/wielokolorowe.Moim zdaniem wówczas stosowane preparaty były silniejsze, a teraz wszyscy dążą do jak najmniejszego zniszczenia włosów stad też środki, nawet te profesjonalne dają taki wstrętny efekt.
I z całym szacunkiem do Twojej wiedzy, jeśli ja miałabym czarne włosy i zachciałoby mi się blondu- mam takie prawo

- po 1. liczyłabym się z tym, że włosy będa podniszczone, 2. wolałabym sobie je przeprostować keratynowo potem, ale mieć upragniony kolor bez rudobrązów, czekania miesiac na kolejny zabieg wyglądając przez ten czas jak bury kundel majacy wielu ojców
Natomiast pomysł z rozjaśniaczem o trzech mocach wydaje sie być świetny.
Co do opinii o rozjaśniaczu - rozjaśniam nim od lat oczywiście u fryzjera nie sama , do tego prostuję i nie powiem, że włosy sa mega zniszczone. Kupuję zawsze profesjonalne kosmetyki zwłaszcza odżywki. Ostatnio mam jazdę na brak SLS i takowy szampon kupiłam, również olejuję włosy.
Jakiś czas temu dałam sie namówić fryzjerce na farbę vitality's na całe włosy że niby mniej niszczy jak rozjaśniacz i niestety mimo że miałam włosy po jasnym baleyage farba zrobiła mi żółcień pomarańczowy. Jeszcze jak włosy suche były to jakoś wyglądało natomiast po zmoczeniu były wręcz miedziane więc powróciłam do baleyage z rozjaśniaczem i wówczas dostały po końcówkach owszem ale na dzień dzisiejszy wszystko jest już ok i nigdy się więcej na blond farbę nie zdecyduję.